Michał Wilgocki: Nie minęły dwa dni od publikacji filmu, a są już pierwsze polityczne reakcje. PiS chce m.in. zwiększenia maksymalnego wymiaru kary dla pedofilów do 30 lat, Platforma zamierza z kolei wydłużyć czas przedawnienia przestępstw. Uważasz, że to dobre pomysły?

Tomasz Sekielski: Tak, pod warunkiem że oba wejdą w życie. Psychologowie potwierdzają, że ofiary muszą dojrzeć do zmierzenia się z prawdą. Często dzieje się to po 30. albo nawet 40. roku życia. Dopiero wówczas ci ludzie, straumatyzowani w dzieciństwie, są w stanie o tym mówić, zgłosić to organom ścigania. Tylko przy wydłużeniu okresu przedawnienia ma sens ostrzejsze karanie.

Praktyka i orzecznictwo pokazują, że w sprawie pedofilii zapadają niskie wyroki. Ks. Jarosław P., który przez dziewięć lat molestował ministranta, został skazany na trzy lata więzienia, ks. Paweł Kania - na siedem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej