Zanim mieszkańcy 33 krajów się spotkali - na żywo lub przez internet - by rozmawiać o Europie, redaktor naczelny Zeit Online Jochen Wegner powiedział: "To nie wyjdzie".

- O ile wiemy, nigdy wcześniej w historii Europy tyle osób o różnych poglądach nie spotkało się, by rozmawiać - mówił Jochen podczas finału Europe Talks w Brukseli. - Nie spodziewałem się, że w ludziach jest tak ogromna potrzeba dyskusji. Gdy organizowaliśmy krajowe Germany Talks, spodziewaliśmy się 100-200 zgłoszeń, a zarejestrowało się 12 tys. osób. Okazało się, że budujemy samolot, który już wystartował. No cóż, używaliśmy wtedy prostego formularza Google'a i bardzo brzydkiego algorytmu, ale się udało - wspominał.

Rok później do akcji dołączyło 11 innych niemieckich redakcji, Google wsparło projekt technologicznie, a patronat nad imprezą objął prezydent Frank-Walter Steinmeier. Bilans mają imponujący: ponad 60 proc. uczestników przynajmniej częściowo zmieniło swoje poglądy, a 90 proc. chciałoby się spotkać ponownie. Powstały tysiące uśmiechniętych selfie. Niektórzy podobno wzięli nawet śluby. Odbyło się 13 edycji My Country Talks w dziewięciu krajach. A w sobotę 11 maja - europejski finał akcji.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej