Film zaczyna się od historii Anny Misiewicz. Najpierw – ukrytą kamerę – Sekielscy rejestrują, jak kobieta składa przysięgę na Pismo Święte przed biskupim trybunałem. Ślubuje, jak każda z ofiar, że nic nie powie i nie ujawni swojej sprawy.

Misiewicz opowiada o tym, jak molestował ją ksiądz Jan A. O tym, jak masturbował się rękoma siedmiolatki, o tym, jak została odarta ze wstydu i niczego nie rozumiała. Już sama ta historia byłaby materiałem na osobny dokument, ale Sekielscy idą o krok dalej: za zgodą ofiary aranżują dziennikarską prowokację i konfrontację ofiary z oprawcą.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej