Na trop tej historii trafiliśmy, opisując kulisy zatrzymania przez CBA pięciu osób z dawnego kierownictwa Komisji Nadzoru Finansowego. Akcja służb wstrząsnęła opinią publiczną. 6 grudnia 2018 r. na polecenie prokuratury w Szczecinie agenci Biura weszli do domów Andrzeja Jakubiaka i Wojciecha Kwaśniaka, którzy przed ostatnimi wyborami kierowali KNF. CBA zatrzymało też urzędników zajmujących się nadzorem nad systemem SKOK. Wszyscy mieli rzekomo działać opieszale w sprawie nieprawidłowości w SKOK Wołomin.

Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski triumfował. Przekonywał, że to „prawdziwa afera KNF” w przeciwieństwie do opisywanej przez „Wyborczą” korupcyjnej propozycji złożonej bankierowi Leszkowi Czarneckiemu przez Marka Chrzanowskiego, szefa Komisji z nominacji PiS.

Media błyskawicznie przypomniały, że to właśnie zatrzymani urzędnicy wykryli nieprawidłowości w SKOK-ach, których PiS długo bronił w parlamencie przed objęciem nadzorem KNF, a sam Kwaśniak omal nie został pobity na śmierć przez bandytów wynajętych przez ludzi ze SKOK Wołomin. Po jednym dniu urzędnicy zostali zwolnieni do domów, a sąd uznał ich zatrzymanie za niesłuszne.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej