Po godzinie 1 w nocy z czwartku na piątek sejmowe ławy szczelnie zapełniły się posłami, a na miejscach rządu siedziała większość ministrów. Pora debaty nad wnioskiem PO-KO o odwołanie Zalewskiej bulwersowała posłów opozycji. Zwracali uwagę na to, że debata odbywa się w czasie największego w historii strajku nauczycieli, a obradując tak późno, rząd chce, by ludzie nie słyszeli argumentów w dyskusji.

– Mimo nocy nie ukryjecie prawdy o szkodach, jakie minister Zalewska uczyniła polskiej szkole, o strajku nauczycieli, o waszej odpowiedzialności za to ani o atakach na godność nauczycieli, nie ukryjecie prawdy o jej arogancji, braku umiejętności prowadzenia rozmów z ludźmi, o kłamstwach, którymi karmiła społeczeństwo, nie ukryjecie prawdy o podwójnym roczniku, przeładowanych klasach, bezsensownej likwidacji gimnazjów i pieniądzach wyrzuconych w błoto" – mówiła do posłów Krystyna Szumilas, b. minister edukacji w rządzie PO-PSL. - Wstydzicie się bronić minister Zalewskiej? Wstydzicie się waszych wystąpień, boicie się, że ktoś was usłyszy? Wolicie obradować w nocy, żeby suweren nie patrzył na te głupoty, które opowiadacie z mównicy? – pytała.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej