Prace nad projektem trwały mniej niż 10 godzin. W tym czasie posłowie PiS pospiesznie przeprowadzili trzy czytania i na koniec - o godz. 1.30 - przegłosowali ustawę. Poparło ją w sumie 230 posłów PiS. Przeciw było 180 posłów opozycji. Trzy osoby wstrzymały się od głosu.

– Jak można przegłosowywać ustawy w tak szaleńczym tempie? Wpływa jedna ustawa, zaraz druga – inna. Nie ma do niej żadnych opinii, na sali brakuje przedstawicieli instytucji, których dotyczą zmiany. Obserwujemy nieprawdopodobną degrengoladę sposobu tworzenia prawa – mówił poseł PO-KO Marcin Święcicki.

Jeszcze w czwartkowy poranek projekt PiS zakładał dziewiątą nowelizację ustawy o SN w ciągu ostatnich 16 miesięcy. Po południu był już kolejną „reformą” Krajowej Rady Sądownictwa. W międzyczasie PiS złożył autopoprawkę do projektu i wycofał się z jaskrawo niezgodnych z konstytucją zmian w SN. Wszystko wskazuje na to, że to tylko tymczasowy odwrót. – Te przepisy mogą poczekać i muszą być dopracowane – mówi poseł PiS Marek Ast.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej