„Jarosław Kaczyński zobowiązuje się zapłacić na rzecz Geralda Birgfellnera kwotę 50 tys. zł (słownie pięćdziesiąt tysięcy złotych) wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 21 marca 2019 r. do dnia zapłaty, w terminie 7 dni od zawarcia ugody tytułem zwrotu nienależnego świadczenia, które przyjął od Geralda Birgfellnera w gotówce w dniu 7 lutego 2018 r.” – takiej treści ugodę sądową proponuje prezesowi PiS Gerald Birgfellner.

Kaczyński od 27 lutego nie odbierał listów poleconych z wezwaniem do zwrotu pieniędzy. Po dwukrotnej nieudanej próbie doręczenia mu pisma wniosek do sądu jest kolejnym krokiem austriackiego biznesmena. Na wezwanie sądu prezes PiS będzie musiał się już stawić. Jeśli tego nie zrobi, sąd może zaocznie nakazać mu zwrot pieniędzy.

1,5 roku pracy bez zapłaty

Sprawa nazywana popularnie „kopertą dla księdza” jest odpryskiem taśm Kaczyńskiego ujawnionych przez „Wyborczą”. Austriacki biznesmen Gerald Birgfellner przez 1,5 roku pracował przy projekcie dwóch wież, biurowca, który miał powstać na działce związanej z PiS spółki Srebrna. Gdy Birgfellner się zorientował, że za swoją pracę nie dostanie zapłaty, latem 2018 r. zaczął nagrywać rozmowy z prezesem PiS. Potem zawiadomił prokuraturę, że Kaczyński go oszukał.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej