- Tego strajku by nie było, gdyby przez ostatnie pół roku naszego protestu rząd podjął z nami rozmowy - mówi cytowany przez „Rzeczpospolitą” przewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej (PFZPSiPS) Paweł Maczyński. - Jedno, nawet kilkugodzinne spotkanie w marcu tego roku trudno uznać za wysłuchanie naszych postulatów, tym bardziej że najczęściej w odpowiedzi słyszeliśmy, że nie da się ich zrealizować - dodaje.

Po tamtym spotkaniu z przedstawicielami ministerstwa rodziny związek informował: „Żadnych propozycji dla asystentów rodziny, koordynatorów, pracowników domów pomocy społecznej i świadczeń oraz kosmetyczne zmiany dla pracowników socjalnych”.

„Czas mobilizacji”. Zbierają deklaracje udziału w strajku

Pracownicy socjalni chcą: podwyżek (średnio zarabiają 1,9 tys. na rękę), zmian systemowych (przeciwdziałanie zamiast reagowania) czy poprawy bezpieczeństwa pracy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej