Anita Karwowska: W piątym dniu strajku przekazaliście 108 tys. dla strajkujących nauczycieli. Ci, którzy do tej pory was nie znali, zaczęli się zastanawiać, kim jest to młode małżeństwo i dlaczego to zrobiliście.

Paula Bruszewska*: Chcieliśmy, żeby nasze przesłanie wybrzmiało. Zależało nam, by nauczyciele poczuli wsparcie nie tylko w formie przelewu na fundusz strajkowy, ale też odczytali nasze przesłanie, że są dla nas bardzo ważni.

Marcin Bruszewski: To gest solidarności z koleżankami i kolegami nauczycielami, których traktujemy jako najbliższych współpracowników. Działamy w edukacji od dziesięciu lat. Uczymy młodych ludzi przedsiębiorczości i aktywności społecznej. Pracujemy z nimi tak, jak powinna to robić szkoła przyszłości, w której ważny jest rozwój miękkich kompetencji - współpracy, przywództwa, negocjacji, prezentacji, komunikacji. Jeśli polska szkoła ma się w tym kierunku zmieniać, to nieodłącznym i niezastępowalnym elementem edukacji są i będą nauczyciele. I my chcieliśmy ich uskrzydlić.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej