Birgfellner dostał wezwanie, by stawić się we wtorek przed prokurator Renatą Śpiewak. Od ponad dwóch miesięcy prowadzi ona postępowanie przygotowawcze w sprawie doniesienia o przestępstwie, jakie Austriak złożył na prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Birgfellner był już przez nią przesłuchiwany sześć razy i choć zeznawał ponad 50 godzin, prokurator nie zdecydowała, czy rozpocznie śledztwo.

Dopiero po tej decyzji będzie można przesłuchać Kaczyńskiego, który w maju 2017 r. zlecił Birgfellnerowi rozpoczęcie prac przy budowie dwuwieżowego drapacza chmur mającego stanąć na działce związanej z partią rządzącą spółki Srebrna. Po 14 miesiącach prac spółka odmówiła Austriakowi zapłaty, a Kaczyński poradził mu, by udał się w tej sprawie do sądu. Zamiast tego Birgfellner zawiadomił prokuraturę. A ta, mimo upływu obowiązującego terminu (30 dni od zawiadomienia), nie podjęła decyzji, czy sprawę wszczyna, czy też umarza.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej