O jej wspólną odbudowę przez 28 krajów Unii Europejskiej zaapelował Donald Tusk. W Strasburgu wezwał do tego nie tylko jako przewodniczący Rady Europejskiej, ale również jako mieszkaniec Gdańska, miasta spalonego w 90 procentach i odbudowanego. W Polsce chęć współuczestnictwa w tym dziele wyraził premier Mateusz Morawiecki, wzywając, byśmy odbudowali katedrę, bo to europejskie i chrześcijańskie dziedzictwo. To wspaniała i godna poparcia inicjatywa. Udział w niej powinien być traktowany nie jako forma wsparcia dla Francji dotkniętej wielką stratą, ale zaszczyt.

Zapewne polskie społeczeństwo, a także wierni w polskich kościołach poprą tę inicjatywę. W Polsce wiele świątyń jest pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, tak jak paryska katedra. Pani Jasnogórska z pewnością łaskawie spojrzy na inicjatywę wsparcia dla francuskiej świątyni w krakowskim kościele Mariackim czy gdańskiej katedrze. Być może wierni z parafii w Boćkach przypomną sobie, że znajduje się w niej cierń z korony Chrystusa, który odgryzł polski szlachcic podczas pobytu w Paryżu. Także w wielu innych świątyniach wierni nie powinni poskąpić grosza na odbudowę serca Paryża. Nie wierzę, aby do pomocy w odbudowie katedry Notre Dame nie włączyła się Warszawa, której kościoły spłonęły w czasie II wojny światowej, a także inne polskie miasta.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej