Zlecenia na zaopatrzenie w wyroby medyczne dostaje się na przykład na okulary albo na buty ortopedyczne. Najczęściej jednak korzystają z nich przewlekle chorzy. Dostają je na worki stomijne, pieluchomajtki, cewniki i inny sprzęt jednorazowy. Dokument ma teraz dwie strony. Lekarz przybija pieczątkę poradni i wpisuje do niego podstawowe dane pacjenta oraz rodzaj wyrobu, jaki ma otrzymać w związku ze swoją chorobą. Przed pójściem do apteki zlecenie trzeba zanieść do NFZ i tam potwierdzić uprawnienia chorego do refundacji. Pacjenci i ich opiekunowie narzekali na ten obowiązek od lat. Wreszcie doczekali się zmiany.

Wraz z wprowadzeniem w lipcu e-zlecenia nie będzie już trzeba potwierdzać uprawnień. Pojawił się jednak inny problem: e-zlecenie będzie miało aż siedem stron. Dane z pieczątki trzeba będzie przepisać do pięciu rubryk. Nie wystarczy też już PESEL pacjenta. Trzeba będzie jeszcze wpisać jego datę urodzenia, rodzaj dokumentu tożsamości, numer dokumentu, rodzaj dokumentu potwierdzającego uprawnienia, numer, kto go wydał, do kiedy jest ważny itd. W sumie sam pacjent zamiast czterech rubryk będzie musiał wypełnić 15, lekarz – zamiast 20 aż 43, a poradnia – zamiast 8 aż 67. Poza tym e-zlecenie będzie tylko trochę e, bo po wypełnieniu go w komputerze i tak trzeba będzie je wydrukować i przybić nań pieczątkę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej