W bazie ochotników chętnych do pomocy przy egzaminach jest już ponad 10 tys. osób – informowała w piątek minister edukacji Anna Zalewska. To dzięki tym „odwodom” – katechetom, urzędnikom, leśnikom, strażakom, pracownikom ośrodków pomocy społecznej, strażnikom więziennym, wszystkim, którzy choć w szkole często nie pracowali, ale mają uprawnienia pedagogiczne – udało się przeprowadzić egzaminy gimnazjalne.

Mają oni też pomagać przy rozpoczynającym się dziś egzaminie ósmoklasisty. Przystąpi do niego 377 tys. uczniów. Tylko na Mazowszu do kuratorium z prośbą o pomoc zgłosiło się 35 szkół. Zapewniono im 186 osób z kwalifikacjami pedagogicznymi.

Zatrudnianie osób niezwiązanych ze szkołą przy egzaminach od kilku dni krytykuje Związek Nauczycielstwa Polskiego. Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP: – Są samorządy, które płacą tym osobom nawet 450 zł dziennie. Do tej pory mówiono nam, że praca nauczyciela, który przychodzi na egzamin z zewnątrz, jest traktowana jako wolontariat. Okazuje się, że można znaleźć pieniądze. Są to ogromne pieniądze. To dzieli nas jako nauczycieli.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej