Niemal sześć miesięcy – tyle trwały prace eksperckiego zespołu, który miał opracować nowe poziomy ostrzegania i alarmowania o smogu. Dziś są one najwyższe w Europie.

Przed zagrożeniami związanymi ze smogiem władze mają obowiązek ostrzegać dopiero wtedy, gdy poziom pyłu PM10 przekroczy 200 mikrogramów na metr sześcienny. Alarmować muszą przy 300 mikrogramach. Wtedy dopiero podejmują działania: muszą uruchomić centrum zarządzania kryzysowego, informować o zanieczyszczeniach w mediach i na stronach internetowych, powiadomić szkoły, przedszkola czy szpitale, a następnie zakazywać wychodzenia dzieciom na spacery, a nawet zawieszać lekcje w szkołach, wstrzymywać prace na budowach, ograniczać ruch ciężarówek i samochodów osobowych. Dopóki alarmu nie ma, ewentualne działania są tylko dobrą wolą lokalnych władz. Dla porównania – w Czechach alarm ogłasza się przy 100 mikrogramach, we Francji przy 80, a w Belgii przy 70.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej