Posłowie PO pytali w czwartek z trybuny sejmowej, jakie działania podjęły instytucje państwa w sprawie „afery Srebrnej”. Chodzi o zarzucony projekt budowy 190-metrowego wieżowca wartego 1,3 mld zł na działce spółki Srebrna. Jej właścicielem jest Instytut im. Lecha Kaczyńskiego, a radzie tej fundacji przewodniczy prezes PiS Jarosław Kaczyński.

To z nim przez 14 miesięcy Birgfellner omawiał i przygotowywał budowę drapacza chmur, a za swoją pracę nie dostał ani grosza. Domaga się 1,3 mln euro. Po złożeniu doniesienia do prokuratury w styczniu br. Austriak spędził już kilkadziesiąt godzin w prokuraturze. Prowadząca sprawę Renata Śpiewak nie zdecydowała się na wszczęcie śledztwa, a bez tego nie można przesłuchać innych osób.

– Po dwóch miesiącach od zawiadomienia o przestępstwie nie dzieje się nic, a prokuratura przesłuchuje tylko tego, który zgłasza się z zawiadomieniem, a nie tego, którego ono dotyczy – mówił poseł PO Marcin Kierwiński. Przypomniał też, że po ujawnieniu afery przez „Wyborczą” i opublikowaniu nagrań ze spotkań Kaczyńskiego z Birgfellnerem z lata 2018 r. (zrobił je austriacki biznesmen) CBA odmówiło sprawdzenia oświadczenia majątkowego Kaczyńskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej