29-letni Maciej z autyzmem całe dnie przesiaduje w domu z rodzicami. Dzienne środowiskowe domy samopomocy, w których teoretycznie mógłby spędzać czas, nie mają dla niego oferty.

– Gdy tylko mówiłem, że syn ma autyzm, drzwi się zamykały – mówi ojciec Macieja Zbigniew Worony. – Najczęstszy argument? Mamy za mało personelu, a pana syn wymaga intensywnego wsparcia.

Do jednego ze Środowiskowych Domów Samopomocy Maciej wszedł z asystentem opłacanym przez PFRON. Ośrodek nie mógł już tłumaczyć się brakiem personelu.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej