Kwestia uchylenia tajemnicy dziennikarki pojawiła się w kontekście postępowania dotyczącego wrocławskiego prokuratora Andrzeja Kaucza. To współtwórca krytycznego wobec Ziobry stowarzyszenia Lex Super Omnia ścigany za wywiad, którego udzielił dziennikarce w „Dzienniku Gazecie Prawnej” tuż przed przejściem na prokuratorską emeryturę.

Poszło o jego krytyczną ocenę reorganizacji prokuratury dokonanej ustawą ze stycznia 2016 r. Zlikwidowano wówczas Prokuraturę Generalną i prokuratury apelacyjne. Ich miejsce zajęły Prokuratura Krajowa i prokuratury regionalne. Wykorzystano to do zmian personalnych. Kaucz tłumaczył, że zmian dokonano, „aby zmienić tabliczki, dokonać czystek i obsadzić stanowiska swoimi ludźmi”.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego w Poznaniu uznał, że śledczy uchybił godności urzędu, nie popełnił jednak przewinienia dyscyplinarnego z powodu znikomej szkodliwości czynu. Od rozstrzygnięcia odwołał się prokurator krajowy Bogdan Święczkowski. Dowodził, że emocjonalny charakter wypowiedzi przemawia przeciwko uznaniu czynu za znikomo szkodliwy. Potem postępowanie prowadził zastępca rzecznika dyscyplinarnego w Gdańsku. Dziennikarka Ewa Ivanova odmówiła zeznań podczas przesłuchania i powołała się na tajemnicę dziennikarską. Z informacji „Wyborczej” wynika, że sprawa ponownie została umorzona, ale znów odwołało się kierownictwo prokuratury. Nakazano rzecznikowi dyscyplinarnemu wystąpić o uchylenie tajemnicy dziennikarki. Tak zrobił, ale sąd powszechny uznał się za niewłaściwy i skierował sprawę do sądu dyscyplinarnego, który orzeka tylko o sprawach prokuratorów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej