– Mimo dwukrotnego awizo Jarosław Kaczyński nie odebrał wezwania do zwrotu 50 tys. zł. W tej sytuacji przekazujmy sprawę do sądu – powiedział w „Kropce nad i” (TVN 24) pełnomocnik Birgfellnera Roman Giertych.

Przedsądowe wezwanie do zapłaty Giertych wysłał do Kaczyńskiego 25 lutego. Powołując się na art. 405 kodeksu cywilnego („Kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości”), prawnik domagał się, by w ciągu siedmiu dni od otrzymania pisma prezes PiS zwrócił pieniądze jego klientowi. Wezwania były wysyłane na prywatny adres Kaczyńskiego, który mieszka na warszawskim Żoliborzu. – Dostaliśmy już drugą informację z poczty, że adresat nie odbiera pisma, a mieszkanie jest zamknięte. W tej sytuacji nie mamy innego wyjścia i – tak jak ostrzegaliśmy – kierujemy sprawę do sądu – mówi „Wyborczej” Giertych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej