„Od kilku tygodni obserwujemy bezprecedensowy w swojej skali, zmasowany atak na społeczność LGBTI. Główne skrzypce zaczął grać sam Jarosław Kaczyński, zaprzęgając do niego aparat partyjny i rząd. PiS wyznacza nowego wroga publicznego, nie licząc się z konsekwencjami, jakie taka nienawistna retoryka przynosi członkom i członkiniom społeczności oraz ich rodzinom i bliskim” - zauważają organizacje działające na rzecz osób LGBTI.

To nawiązanie do nagonki zainicjowanej przez polityków obozu władzy i sprzyjające im media. - Wara od naszych dzieci! - grzmiał podczas weekendowej konwencji PiS w Katowicach Jarosław Kaczyński. Tydzień wcześniej - przeinaczając rekomendacje WHO - straszył „bardzo wczesną seksualizacją dzieci”.

O tych rekomendacjach mowa w podpisanej przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego deklaracji LGBT+, której celem jest przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Oficjalnie politycy obozu władzy i prawicowe media krytykują ten właśnie dokument. Ale w praktyce posuwają się nawet do zestawiania homoseksualizmu z pedofilią czy zoofilią, straszą grożącą nam rzekomo „dyktaturą LGBT”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej