15-osobowa wielka izba Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu rozpoznawała w wtorek trzy pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego. Trwająca od blisko pięciu godzin rozprawa zbliżała się do końca, gdy pełnomocnik prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry złożył wniosek o wyłączenie ze składu orzekającego prezesa TSUE Koena Lenaertsa z Belgii. Lenaerts odrzucił zarzuty Szafrańskiego, a decyzję w sprawie wniosku podejmie cały TSUE. Bogusław Majczyna z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, oficjalny przedstawiciel rządu Polski... zdystansował się od wniosku prokuratora: – Polski rząd nie ma stanowiska w tej sprawie – powiedział.

Sąd Najwyższy w swych prośbach o wykładnię prawa UE podniósł wątpliwość, czy nowa Izba Dyscyplinarna utworzona w sądzie prezydencką reformą może zostać uznana za sąd niezależny i niezawisły, skoro jej członkowie są wskazywani przez nową, wybraną przez polityków Krajową Radę Sądownictwa (i nominowani potem przez prezydenta). Sedno sporu to zatem prawowitość nowej KRS, a także – uparcie przypominane przez przedstawicieli władz Polski – pytanie, czy skoro nie wszystkie kraje Unii mają rady sądownictwa (np. Niemcy), to czy można oceniać polską KRS wedle wspólnych kryteriów unijnych. I czy to w ogóle leży w kompetencjach instytucji UE.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej