Agata Kondzińska: Sławomir Świerzyński was opuścił. Tęskni pan za Bayer Full?

Władysław Kosiniak-Kamysz, szef PSL: Każdy wybiera swoją drogę, a w tym przypadku czekano tylko na pretekst. Jeśli na kilka dni przed wyborami samorządowymi gra się na wyborczej konwencji PiS, to znaczy, że decyzję podjęto znacznie wcześniej.

Telewizja publiczna przedstawia to jako stratę wielkiego ambasadora PSL.

– Nie widziałem tego zaangażowania w ostatnich latach, wsparcia też nie odczułem. Ale nie mam żalu, życzę mu wszystkiego dobrego.

Jak długo musiał pan przekonywać działaczy, żeby PSL dołączyło do Koalicji Europejskiej?

– Jesteśmy jedną z ostatnich tak dużych partii, które są w pełni demokratyczne. Po wielu dyskusjach podjęliśmy decyzję. Teraz czas na ciężką pracę.

Jednak głosy sprzeciwu były.

– 86 głosów za, 8 przeciw. Gdybyśmy byli jednomyślni, zacząłbym się martwić. Było tak: przed głosowaniem przedstawiłem różne scenariusze. Pierwszy – samodzielny start, bo byliśmy do tego gotowi, co pokazały wybory samorządowe. Przecież PSL zostało trzecią siłą mimo zmasowanego ataku partii rządzącej. I drugi wariant – pójście do wyborów w szerszej koalicji, która ma szansę wygrać te wybory. Sondaż dla „Wyborczej” to potwierdza: 35 proc. dla nas i 33 dla PiS.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej