Biskupi Marek Jędraszewski i Stanisław Gądecki, usprawiedliwiając pedofilów w sutannach, tworzyli konstrukcje urągające elementarnej logice i poczuciu przyzwoitości. Wiele mówili o miłosierdziu dla sprawców. Nic o zadośćuczynieniu wobec ofiar.

Od biskupa Gądeckiego dowiedzieliśmy się na przykład, że w ogóle nie ma czegoś takiego jak pedofilia w Kościele, że to „ideologiczny konstrukt” wymyślony celowo w ten sposób, by osłabiać instytucję powołaną do strzeżenia tradycyjnych wartości. Gądecki z bezwstydną beztroską obwieścił również, że gwałty na dzieciach zdarzają się wszędzie, na całym świecie i we wszystkich środowiskach, więc wyróżnianie jedynie sprawców w sutannach jest nieuprawnioną manipulacją.

Według biskupa winni są wszyscy inni, tylko nie Kościół: internet, pornografia, turystyka seksualna oraz – cokolwiek miałoby to znaczyć w kontekście pedofilii – handel organami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej