O uchylenie immunitetu sędziemu wnioskuje Prokuratura Regionalna w Krakowie. Chce postawić sędziemu dwa zarzuty: zawiadomienie o przestępstwie, którego nie było, i składania fałszywych zeznań. Za to pierwsze grozi grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do lat dwóch. Za to drugie – pozbawienie wolności (od sześciu miesięcy do ośmiu lat).

Śledztwo prowadzi obecnie Marek Pubrat, prokurator szczebla okręgowego delegowany do prokuratury regionalnej (wcześniej do apelacyjnej). To trzeci śledczy, który zajmuje się sprawą Łączewskiego. Najpierw od lutego do maja 2016 r. prowadził je Marcin Górski z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, potem Anna Chomiczewska z Prokuratury Okręgowej w Legnicy. A od października 2016 r. sprawę bada właśnie Pubrat.

Będzie pytanie do TSUE?

Zanim krakowski sąd zajmie się zasadniczym problemem – kwestią uchylenia Łączewskiemu immunitetu – będzie decydował, czy skierować pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE. Obrońcy sędziego wnioskują, aby sąd polski zapytał Luksemburg o zgodność z prawem europejskim wprowadzonych za rządów PiS regulacji dotyczących odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów i procedury uchylania im immunitetu.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej