– Cieszę się, że sąd podzielił moje wątpliwości i chociaż ta kwestia nie padła w orzeczeniu, to cieszę się również, że sprawa wywołała publiczną dyskusję nad zasadami, które powinny obowiązywać tłumaczy rozmów na najwyższym szczeblu państwowym – mówi „Wyborczej” Magda Fitas-Dukaczewska, przez wiele lat tłumaczka rozmów prowadzonych przez polskich premierów i prezydentów z szefami innych państw.

Pod koniec zeszłego roku prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej zażądała od Fitas-Dukaczewskiej, by ujawniła podczas przesłuchania szczegóły rozmów, do których na miejscu katastrofy smoleńskiej doszło pomiędzy Tuskiem a Putinem, ówczesnym premierem Rosji. Fitas-Dukaczewska sprzeciwiała się próbie przesłuchania jej ze względu na obowiązującą ją tajemnicę zawodową. Gdy odmówiła zeznań, prokuratura zwolniła ją z tajemnicy. Wtedy odwołała się do sądu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej