Resort obrony ma nową stronę internetową. Na poprzedniej była specjalna zakładka podkomisji smoleńskiej z biało-czerwoną szachownicą, ale teraz zniknęła. Zaczynam więc poszukiwania zespołu, który była oczkiem w głowie poprzedniego szefa MON Antoniego Macierewicza.

Kto dał książkę prezesowi Kaczyńskiemu?

Na początek piszę mejla na adres podkomisji sekretariat@mon.gov.pl. Jeszcze na początku roku był aktywny, choć na żadne pytania odpowiedzi nie dostałam. Teraz automat informuje: „Nie można dostarczyć wiadomości. System nazw domen (DNS) zgłosił, że domena adresata nie istnieje”.

Dzwonię na numer podany na starej stronie podkomisji +48 261 842 250, ma być czynny od poniedziałku do piątku w godz. 8.30-16.30. „Przepraszamy, nie ma takiego numeru”- słyszę w słuchawce.

Dzwonię więc do biura prasowego MON – oficer dyżurny nie wie, dlaczego zniknęła podkomisja smoleńska. Obiecuje sprawdzić, prosi o mejla. Wysyłam, proszę o informacje, jak mogę skontaktować się z podkomisją. W trybie dostępu do informacji publicznej proszę też o dane dotyczące budżetu podkomisji na 2019 r. oraz o zeszłoroczne wydatki na ekspertyzy, eksperymenty, wynagrodzenia członków, wyjazdy krajowe i zagraniczne. Nie dostaję odpowiedzi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej