Ustawa o stopniowym wzroście wydatków na zdrowie do poziomu 6 proc. PKB miała uciszyć rezydentów, którzy jesienią 2017 r. rozpoczęli protest. Zapisano w niej zwiększanie tych wydatków w kolejnych latach dzięki dotacjom z budżetu państwa. Miał je dostawać przede wszystkim Narodowy Fundusz Zdrowia, ale nie tylko, bo wedle ustawy wydatkami na zdrowie są także pieniądze w dyspozycji Ministerstwa Zdrowia, koszty staży lekarzy, pielęgniarek i położnych, pensje rezydentów, Fundusz Rozwiązywania Problemów Hazardowych oraz pieniądze na wsparcie zdrowotne osób niepełnosprawnych.

Poziom 6 proc. PKB miał zostać osiągnięty w 2025 r. Poprzedni minister zdrowia Konstanty Radziwiłł przekonywał, że dotacje wyniosą do tego czasu w sumie aż 547 mld zł. Rezydentów to nie przekonało i mimo przyjęcia ustawy przez parlament nie przerwali protestu.

Radziwiłł stracił stanowisko. Zastąpił go Łukasz Szumowski, który dogadał się z protestującymi i zagwarantował im, że wydatki na zdrowie osiągną 6 proc. PKB szybciej – już w 2024 r. W lipcu zeszłego roku zmieniono ustawę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej