Justyna Suchecka: Skoro w strajku nauczycieli nie chodzi tylko o pieniądze, to dlaczego strajkujecie dopiero teraz?

Przemysław Staroń: Mam poczucie, że my, nauczyciele, na co dzień skupieni na pracy z dziećmi i młodzieżą nie uświadamialiśmy sobie dotychczas wystarczająco, że można wspólnie i skutecznie zawalczyć o nasze sprawy. Już wcześniej były takie próby, ale niezbyt udane. Natomiast teraz obudziła się w nas odwaga. Myślę, że wydarzenia społeczne – zbiórki do „ostatniej puszki Pawła Adamowicza” czy na Europejskie Centrum Solidarności, które przeszły wszelkie oczekiwania – przypomniały nam, że razem można wszystko.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej