W Prawie i Sprawiedliwości od początku panowało przekonanie, że sprawę ujawnionych przez „Wyborczą” „taśm Kaczyńskiego” – czternastomiesięcznych negocjacji z biznesmenem Geraldem Birgfellnerem ws. budowy wartego 1,3 mld zł wieżowca – trzeba badać w perspektywie długofalowej. – Nie na gorąco, dla sportu, bo to wtedy jest gra na emocjach - mówi nam jeden z polityków PiS.

Polacy mają jednak złe zdanie o biznesowych działaniach Kaczyńskiego. Pokazuje to sondaż CBOS przeprowadzony 7-14 lutego, czyli już po ujawnieniu nagrań z partyjnej centrali przy Nowogrodzkiej, ale przed publikacją kolejnych wątków - chodzi przede wszystkim o zarzut, że Kaczyński nakłonił Birgfellnera do przekazania 50 tys. zł dla ks. Rafała Sawicza z rady Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego – fundacji będącej właścicielem spółki Srebrna. W zamian za tę kwotę Sawicz miał złożyć podpis umożliwiający rozpoczęcie inwestycji deweloperskiej Srebrnej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej