Czarnecki w niedzielę przyleciał do Polski ze Stanów Zjednoczonych. "Wyborczej" powiedział, że jest zdziwiony informacjami, jakie PAP podała w ubiegłym tygodniu. Powołując się na źródła w prokuraturze, Agencja napisała, że 28 lutego Czarnecki nie stawił się na badanie wariografem, choć deklarował, że takiemu badaniu się podda. – Nie miałem oficjalnego wezwania. Była wymiana informacji pomiędzy moim prawnikiem a prokuraturą i tam być może padł ten termin, ale ja go nie potwierdziłem. Przyjechałem niezwłocznie po podaniu informacji, że unikam stawienia się. Nie pozwolę, by traktowano mnie jako uciekiniera z własnego kraju - mówi bankier.

Badanie na wykrywaczu kłamstw jest wyznaczone na wtorek na godz. 9. 28 lutego badanie wariografem przeszedł b. szef KNF Marek Chrzanowski.

Zeznania Leszka Czarneckiego będą dotyczyły afery KNF. W listopadzie "Wyborcza" ujawniła, że Marek Chrzanowski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, zaoferował przychylność dla Getin Noble Banku za mniej więcej 40 mln zł. W zamian za to przy restrukturyzacji jego banków Czarnecki miał zatrudnić wskazanego przez Chrzanowskiego prawnika z Częstochowy. Czarnecki nagrał rozmowę i korupcyjną propozycję, poinformował prokuraturę i sprawę ujawnił. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej