Chcemy ofiarować naszemu krajowi kompetencje, doświadczenie i spragnione służenia naszemu krajowi usta, aby kontrolę czeskiego piwa przeprowadzić z pełnym zaangażowaniem, poświęceniem oraz głęboką znajomością tematu. Naszym atutem jest wykorzystanie starej, ale sprawdzonej metody organoleptycznej.

Gotowi jesteśmy badać piwa jasne, górnej fermentacji, portery i piwa marcowe. Piwa oryginalnie produkowane w Czechach, a także w polskich browarach pod czeską marką (choć nie wiadomo, czy te też mają być kontrolowane). Część ekspertów twierdzi, że klauzula sumienia nie pozwala im na badanie piw smakowych, ale z tym problemem jakoś sobie poradzimy.

Tę inicjatywę podejmujemy ze świadomością pogarszającej się od kilku lat jakości kontroli państwowej, szczególnie w przemyśle mięsnym. Świadectwem tego był reportaż „Superwizjera” TVN w jednej z mazowieckich rzeźni oraz kontrole przeprowadzone przez inspektorów Komisji Europejskiej, które na ok. 300 zakładów w blisko 60 stwierdziły nieprawidłowości. Wiemy, że „dobra zmiana” w obszarze rolnictwa wygląda mniej więcej tak jak stadniny koni arabskich, ale chcemy wesprzeć ją w przezwyciężaniu przejściowych trudności.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej