Wiernie wypełniał misje zlecane mu przez kardynała Stefana Wyszyńskiego, co nieraz narażało go na krytykę ze strony ludzi opozycji demokratycznej. Alojzy Orszulik, tak jak prymas Polski kardynał Wyszyński, przestrzegał przed radykalizmem. Długo nie wierzył w możliwość zwycięstwa demokracji w Polsce. W okresie po Sierpniu ’80, a zwłaszcza podczas stanu wojennego, zmieniał swój punkt widzenia i często angażował się w pomoc ludziom „Solidarności”. Podczas naszego uwięzienia wiele czynił, by znaleźć kompromis, żeby nas uwolnić. Nie wszystkim się to podobało, ale chyba wszyscy szanowali intencje Alojzego Orszulika.

Był wielkim zwolennikiem porozumień Okrągłego Stołu. Potem bolał nad konfliktem w łonie „Solidarności”. Przez cały czas zachowywał lojalność wobec Lecha Wałęsy i Tadeusza Mazowieckiego, aktorów tego konfliktu.

Później, jako biskup łowicki, był tym hierarchą, z którym można się było przyjaźnie spierać. Często reprezentował twardą ortodoksję, ale zawsze był skłonny do rozmowy i wysłuchania cudzych rad.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej