Z polskich domów musi zniknąć 3,5 mln przestarzałych kotłów na węgiel, które są główną przyczyną wiszącego nad nami smogu. Na ich likwidację, a także ocieplanie domów jednorodzinnych czy montaż instalacji korzystających z odnawialnych źródeł energii Mateusz Morawiecki obiecał 103 mld zł dotacji.

We wrześniu 2018 r. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej uruchomił program „Czyste powietrze” i Polacy ruszyli po rządową kasę. „W półtora miesiąca o pieniądze zawnioskowało 10 tys. osób” – chwalił się resort środowiska.

Liczba umów? Zero

Do końca stycznia wnioski złożyło prawie 26 tys. osób. I na tym kończą się sukcesy programu. Polski Alarm Smogowy sprawdził właśnie, ilu mieszkańcom udało się do tego czasu podpisać umowy z wojewódzkimi funduszami.

– W najbardziej zasmogowanych województwach nie podpisano ani jednej – denerwuje się Andrzej Guła z PAS. Na Śląsku o dotację zawnioskowało prawie 4 tys. mieszkańców, jest zero umów. W Małopolsce – ponad 2,3 tys. wniosków i znów żadnej umowy. Podobnie na Dolnym Śląsku, gdzie do WFOŚ zgłosiło się ponad 1,3 tys. osób, czy w woj. łódzkim.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej