Wniosek o wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości złożyli posłowie Platformy Obywatelskiej. Przegłosowanie go bezwzględną większością (231 posłów) doprowadziłoby do dymisji Zbigniewa Ziobry, bo w takim przypadku prezydent ma obowiązek odwołać członka rządu. Przy obecnym składzie Sejmu, w którym PiS ma większość, taki scenariusz od początku wydawał się nieprawdopodobny. I rzeczywiście wniosek przepadł w głosowaniu. Przeciw wyrażeniu wotum nieufności zagłosowało 233 posłów, w większości z PiS. Za było 177 parlamentarzystów, a 23 wstrzymało się od głosu. 

Sejmowa debata rozpoczęła się od sprawy taśm Jarosława Kaczyńskiego. Ten temat przewijał się przez trwające dwie godziny spory posłów i przedstawicieli rządu. 

Posłanka Koalicji Obywatelskiej Kamila Gasiuk-Pihowicz zarzuciła Ziobrze, że nie chce wszcząć śledztwa po zawiadomieniu Geralda Birgfellnera. Austriacki deweloper przygotowywał budowę wieżowca na działce spółki Srebrna powiązanej z PiS. Dziś uważa, że Jarosław Kaczyński go oszukał. 

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej