Masz temat dla reporterek i reporterów "Wyborczej"? Pisz: listy@wyborcza.pl

Po opublikowaniu przez nas pierwszych materiałów w sprawie „taśm Kaczyńskiego” i wartej 1,3 mld zł deweloperskiej inwestycji spółki Srebrna związanej ze środowiskiem PiS lider rządzącego obozu nabrał wody w usta, a jego partyjne koleżanki i partyjni koledzy bagatelizowali sprawę. Mówili o mokrym kapiszonie i laurce dla prezesa, który na nagranych przez austriackiego biznesmena negocjacjach nie chce zapłacić za 14 miesięcy przygotowań do budowy 190-metrowego wieżowca na działce spółki Srebrna. Bo rzekomo nie ma faktur i dokumentów za wykonaną robotę. Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki stwierdził nawet, że gdyby PiS miał własne media, to chętnie przedrukowałby nasze artykuły.

Sam Kaczyński poprzez swoich pełnomocników przysłał nam przedsądowe żądanie przeprosin. Ocenił, że go zniesławiliśmy, zarzucając niecne czyny i sugerując łamanie prawa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej