W wyborach w 2014 r. PiS zdobył 19 euromandatów, ale teraz w obozie władzy liczą na więcej. W maju do Brukseli PiS chce wysłać najwierniejszych i sprawdzonych, by nie powtórzyły się historie z poprzednich lat, gdy delegacja PE znacząco malała.

Bez ludzi Rydzyka

W 2010 r. politycy PiS założyli partię Polska Jest Najważniejsza, a dwa lata później kolejni utworzyli Solidarną Polskę. W reprezentacji PiS zostało wówczas jedynie sześciu z 15 europosłów.

Dlatego na listach nie będzie Mirosława Piotrowskiego, od lat związanego z redemptorystą Tadeuszem Rydzykiem. PiS nie chce go już, bo po każdych zwycięskich wyborach rozstawał się z delegacją PiS w Parlamencie Europejskim.

Piotrowski zarejestrował niedawno własną partię Prawdziwa Europa – Europa Christi, która ma startować w najbliższych wyborach.

– Podobno na listach PiS nie będzie nikogo, kto cieszy się zaufaniem Rydzyka, bo się zirytowali tym ruchem z partią Piotrowskiego. Choć PiS będzie w ten sposób reklamował zapewne posłankę Elżbietę Kruk – mówi nam osoba związana ze środowiskiem Radia Maryja.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej