Wcześniej posłowie dostali takie same przedsądowe wezwania od szefa ABW Piotra Pogonowskiego. 

– Po raz kolejny służby specjalne w Polsce zostały wykorzystane do celów prywatnych. Szef CBA czuje się urażony tym, że mówimy, że CBA nie realizuje swoich ustawowych obowiązków, że nie zajmuje się sprawą afery Srebrnej, aferą taśm Kaczyńskiego, wielkiej afery, w tle której jest korupcja - powiedział w Sejmie Marcin Kierwiński. 

- Pan Ernest Bejda nie jako osoba prywatna, ale jako szef CBA postanowił zagrozić posłom pozwami. Powiedział, że albo przestaniemy w tej sprawie mówić, albo będziemy przez państwo rządzone przez PiS szykanowani, bo do tego to się tak naprawdę sprowadza. To nie pierwszy raz, gdy w tej sprawie służby podległe PiS-owi chcą zamknąć usta posłom opozycji, a także niezależnym mediom - dodał Marcin Kierwiński na briefingu w Sejmie.

Bejdę bronił w TVN 24 europoseł PiS Ryszard Czarnecki: - Nie dziwię się, że broni swojego imienia. To bardzo uczciwy człowiek i funkcjonariusz służb antykorupcyjnych. Sugerowanie, że zachowuje się nieuczciwie, bo pracował w spółce Srebrna, jest potwarzą. To rzecz, o której politycy PO powinni pomyśleć wcześniej: czy można obrażać uczciwego człowieka. Nawet jeśli Ernest Bejda jest chrześcijaninem, to nadstawianie drugiego policzka musi się skończyć. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej