Jak zastrzegł, cytował byłego premiera Icchaka Szamira, który wielokrotnie z tych słów się tłumaczył, twierdząc, że nie chciał obrażać narodu polskiego.

Trudno było przypuszczać, że po takich słowach minister spraw zagranicznych albo jakikolwiek przedstawiciel polskiego państwa będzie uczestniczył w spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej w Jerozolimie, która miała być dowodem na kwitnące relacje między Europą Środkową a Izraelem. Pojadą tam natomiast wszystkie inne państwa czworokąta: Czechy, Słowacja i Węgry.

To nie jest kolejne „przejęzyczenie” i kolejne „nieporozumienie”, których wiele już pojawiło się w ostatnich dniach między Polską a Izraelem. Wypowiedź premiera Beniamina Netanjahu dla izraelskich mediów w Muzeum Polin o Polakach, którzy w czasie II wojny światowej kolaborowali z nazistami, jest tego przykładem.

Te słowa były tym bardziej zaskakujące, że Netanjahu wygłosił je podczas warszawskiej konferencji bliskowschodniej, którą Polska zorganizowała na życzenie Stanów Zjednoczonych i której głównym bohaterem został uczyniony właśnie szef izraelskiego rządu, ostrzegający świat arabski przed zagrożeniem ze strony Iranu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej