Austriacki biznesmen Gerald Birgfellner zeznał w poniedziałek w prokuraturze – pod groźbą odpowiedzialności karnej – że podczas przygotowywania inwestycji na działce spółki Srebrna Jarosław Kaczyński powiedział mu o 100 tys. zł, które są potrzebne dla księdza z rady fundacji.

Biznesmen usłyszał, że to on ma wyłożyć pieniądze po to, by zdobyć podpis Sawicza. Po krótkiej rozmowie z prezesem PiS stanęło na 50 tys. zł – tyle Birgfellner mógł wyłożyć od ręki. Kolejna transza – według ujawnionych przez „Wyborczą” zeznań – miała pochodzić z honorarium Austriaka, gdy budowa się rozpocznie, a Bank Pekao SA wyłoży kredyt na przygotowanie inwestycji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej