Austriacki biznesmen: prezes PiS nakłonił mnie do wręczenia 50 tys. zł w kopercie
Masz temat dla reporterów "Wyborczej"? Pisz: listy@wyborcza.pl

Przygotowując tekst o zeznaniach Geralda Birgfellnera, szukaliśmy ks. Sawicza. To on w lutym 2018 r. zasiadał w radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego i podpisał się pod dokumentami umożliwiającymi rozpoczęcie budowy wieżowca przez spółkę Srebrna.

Chcieliśmy zapytać, czy Sawicz otrzymał 50 tys. zł w gotówce, które według Birgfellnera polecił mu przekazać Jarosław Kaczyński. Chcieliśmy się też dowiedzieć, po co potrzebne były mu te pieniądze.

W parafii św. Urszuli Ledóchowskiej w Gdańsku-Chełmie, gdzie Sawicz miał być wikarym, powiedziano nam, że ksiądz „porzucił stan duchowny”. Na pytania, co się stało, usłyszeliśmy tylko, że „najciemniej bywa pod latarnią”.

Zaczęliśmy odtwarzać historię ks. Sawicza. Zebrane przez nas fakty są zadziwiające i związane z abp. Tadeuszem Gocłowskim. Był on jednym z fundatorów Instytutu i zasiadał do swej śmierci w maju 2016 r. w radzie tej fundacji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej