Kaczyński po raz drugi tłumaczy się ze swoich rozmów z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellner, który miał odpowiadać z budowę przez spółkę Srebrna dwóch biurowców w centrum Warszawy. Pierwszy raz publicznie zabrał głos w tygodniku "Sieci". Tam tłumaczył, że na taśmach opublikowanych przez "Wyborczą" "niczego nie ma". Nasza redakcja przeanalizowała ten wywiad zdanie po zdaniu. Kaczyński nagina w nim fakty, a bracia Karnowscy nie zadają wielu ważnych pytań.

Teraz Kaczyński w rozmowie z Tomaszem Grodeckim i Rafałem Białkowskim z Polskiej Agencji Prasowej powtarza wiele argumentów z poprzedniego wywiadu. Zarzeka się, że nie złamał ustawy o partiach politycznych, bo "między PiS a spółką Srebrna nie ma żadnych przepływów finansowych". 

Dziennikarz pyta również o wczorajszą dymisję Kazimierza Kujdy, prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Złożyło się na nią wiele wydarzeń z jego udziałem - najpierw "Wyborcza' ujawniła, że w imieniu spółki Srebrna rozmawiał z Geraldem Birgfellnerem, następnie wyszło na jaw, że współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej