Nowy portal sądowy miał służyć ujednoliceniu stron internetowych wszystkich sądów powszechnych w Polsce. Obecnie różnią się one układem graficznym i zawartością. Przeciętnemu użytkownikowi ciężko znaleźć potrzebne informacje – nawet dotyczące tego, gdzie jest sąd, w jakich godzinach pracuje i kto w nim pełni jakie funkcje.

Dzięki Portalowi Sądownictwa Powszechnego użytkownicy mieli też w łatwy sposób zamawiać akta do czytelni, sprawdzać lekarzy, tłumaczy i biegłych sądowych. Na portal miały trafiać także ogłoszenia o pracy w sądach oraz te dotyczące zamówień publicznych.

System miał również ułatwić pracę pracownikom sądów. Z ich poziomu planowano szerszy dostęp do danych związanych z ich funkcjonowaniem.

Miał zacząć działać w 2015 r. Ale nigdy do tego nie doszło.

Kłopotliwy spadek po poprzednikach

Historia portalu sięga poprzednich rządów. W lipcu 2013 roku – po przetargu – podpisano umowę na budowę portalu z firmą Info Baza spółka z o.o. Wykonawca dostał 404 tys. zł. Resort poniósł koszty związane ze szkoleniami, a także na zakup serwerów i infrastruktury technicznej.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej