Dawid i Jakub wzięli ślub w Portugalii w marcu 2017 roku. Poza granicami Polski noszą wspólne nazwisko Mycek-Kwieciński. Ale już w Polsce mają osobne nazwiska, bo ich małżeństwo nie jest uznawane. 

Od ponad roku starają się o transkrypcję, czyli formalne uznanie przez polską administrację związku zawartego za granicą. 

- Chcielibyśmy, żeby nasze małżeństwo było przez Polskę widziane. To gwarantowałoby nam minimalne poczucie bezpieczeństwa. Niedawno Dawid miał wypadek. Na szczęście nic mu się nie stało, ale kiedy jechałem do niego, nie wiedziałem, jak zostanę potraktowany, czy policja będzie chciała udzielić mi informacji. Czy jako partner na miejscu wypadku nie będę tylko gapiem - mówi "Wyborczej" Jakub. 

O codziennych problemach para opowiedziała w grudniu 2018 roku Wojciechowi Karpieszukowi. 

- Wiedzieliśmy, że ten ślub nie rozwiąże kwestii spadkowych, majątkowych. Wzięliśmy go dla siebie. Na co dzień możemy cieszyć się sobą bez papierków, małżeństw, formalności. Są jednak sytuacje, w których przez brak uznania tego papierka czujemy się bezradni. Obiecujemy sobie, że możemy na siebie liczyć, że będziemy się troszczyć o siebie, a później w sytuacjach kryzysowych okazuje się, że nie możemy nic. Paskudne uczucie - powiedział wówczas Jakub. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej