TVN 24 w sobotę wyemitował reportaż, z którego wynika, że do fałszerstw dochodziło na Podlasiu przed wyborami samorządowymi w 2014 r. Chodzi o podpisy wymagane do zarejestrowania list wyborczych. 

Informacja jest oparta na zeznaniach złożonych w prokuraturze, która bada sprawę. Chodzi nawet o kilkaset podpisów. Obciążony został również obecny wiceminister cyfryzacji, a ówczesny szef Młodzieży Wszechpolskiej, Adam Andruszkiewicz. 

W poniedziałek w tej sprawie konferencję prasową zorganizowała Platforma Obywatelska. Padły zarzuty pod adresem śledczych. Z reportażu wynika bowiem, że prokuratorzy chcieli postawić zarzuty Andruszkiewiczowi. Ich przełożeni uznali jednak, że materiał nie daje podstaw do wystąpienia o uchylenie immunitetu poselskiego, a w kluczowym momencie zabrali im akta i zablokowali czynności.

- Kilkuletni proces, który ma miejsce, w bardzo łatwej przecież sprawie, powinien być już dawno zamknięty na wokandzie sądowej. Widać, że prokuratura, a zwłaszcza pani prokurator regionalna, robi wszystko, by te postępowania się nie zakończyły - powiedział Andrzej Halicki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej