„Gmach miał być przeznaczony wyłącznie do zarabiania pieniędzy. Nie miało być tam siedziby fundacji. Propozycje, by były tam litery JK czy LK, rzeczywiście padały, ale zdecydowanie je odrzucałem” – zapewnia prezes partii rządzącej w wywiadzie udzielonym Jackowi Karnowskiemu prawie dwa tygodnie po ujawnieniu przez "Wyborczą" jego rozmów o wielkiej inwestycji spółki Srebrna.

Planom budowy w centrum Warszawy dwóch 190-metrowych wież przez związaną z PiS spółkę Srebrna popierający PiS tygodnik poświęca ponad dwie strony siedmiostronicowego wywiadu. Według zapowiedzi Kaczyński miał w nim wyjaśnić wszystkie wątpliwości pojawiające się w tej sprawie. Oto główne twierdzenia prezesa:

O serii publikacji "Wyborczej"

„To nie jest nawet kapiszon, tam przecież nic nie ma”.

Czy miał prawo prowadzić rozmowy biznesowe

„Parę spraw chcę sprostować, bo mamy do czynienia z całą masą nieprawdziwych sugestii. Na przykład czy poseł i szef partii ma prawo być szefem rady fundacji, czyli de facto rady nadzorczej? Otóż ma prawo, to nie jest złamanie żadnego przepisu. Było to jasno przedstawiane we wszystkich moich oświadczeniach majątkowych. Co więcej, formularz oświadczenia zawiera pytanie o funkcje związane z fundacjami prowadzącymi działalność gospodarczą, co potwierdza legalność tego typu aktywności. Kolejne pytanie: czy przewodniczący rady fundacji może rozmawiać na temat wielkiego przedsięwzięcia odnoszącego się do własności tej instytucji? Ma prawo, z tym że w naszym wypadku, mam na myśli Instytut Lecha Kaczyńskiego, wymaga to jednogłośnej zgody tej fundacji. I ja taką jednogłośną zgodę uzyskałem. Czy przewodniczący rady ma prawo rozmawiać w sprawie spółki? Ma prawo, o ile władze spółki o tym wiedzą, a w tym przypadku wiedziały. Miałem także jednorazowe upoważnienie zgromadzenia wspólników dotyczące zawarcia ostatecznych umów, gdyby pojawiła się taka konieczność. Działałem więc całkowicie zgodnie z prawem. Za bezczelną manipulację uznaję twierdzenie, że ma to cokolwiek wspólnego z art. 24 Ustawy o partiach politycznych, która zakazuje im działalności gospodarczej. Dlaczego to manipulacja? Ponieważ – podkreślam to bardzo mocno – nie ma żadnych relacji finansowych pomiędzy fundacją a partią. Żadnych. To są dwie oddzielne instytucje. Owszem, jestem obecny w jednej i drugiej, ale relacji formalnych nie ma".

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej