Ujawnienie, że Kujda był agentem SB to szok dla PiS – partii, która na lustracji zbudowała swoją tożsamość. Teraz się okazuje, że w najbliższym otoczeniu prezesa Jarosława Kaczyńskiego – jako wieloletni szef Srebrnej, zaplecza finansowego partii – funkcjonował były agent.

W dramatycznym oświadczeniu, które dostaliśmy w czwartek późnym wieczorem, Kujda pisze m.in.: „Nigdy nie podjąłem z SB współpracy, która prowadziłaby do krzywdzenia kogokolwiek lub naruszania czyichś dóbr. Nigdy nie podjąłem i nie prowadziłem działań polegających na naruszaniu czyichś dóbr i krzywdzeniu osób trzecich. W moim przekonaniu podczas kontaktów z SB nikogo nie skrzywdziłem i nikomu nie zaszkodziłem. Wiem, że popełniłem błąd, i bardzo pragnę, żeby został mi wybaczony. Ośmielam się przy tym twierdzić, że przez 25 lat pracowałem lojalnie dla Polski i obozu niepodległościowego, z którym czuję się ideowo związany. Wierzę, że ta okoliczność zostanie wzięta pod uwagę. Głęboko ubolewając, pragnę wyjaśnić okoliczności sprawy”.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej