W poniedziałek przed sądem dyscyplinarnym przy prokuratorze generalnym stanął prokurator Piotr Wójtowicz. Przed nastaniem „dobrej zmiany” był szefem Prokuratury Okręgowej w Legnicy, miał tytuł prokuratora prokuratury apelacyjnej. Po przejęciu władzy przez Zbigniewa Zbiorę został zdegradowany i oddelegowany do pracy w prokuraturze rejonowej.

Sprawę dyscyplinarną wytoczono mu za uczestnictwo w manifestacji w obronie niezależności sądownictwa w lipcu 2017 r. Protest przed Sądem Okręgowym w Legnicy relacjonowały lokalne media. W relacjach dziennikarze przytoczyli nieautoryzowaną wypowiedź Wójtowicza: „Nie mam nic do stracenia. A co mi zrobią? Przeniosą do Ełku? – próbuje żartować Wójtowicz, któremu od dawna nie jest już jednak do śmiechu. Podobnie jak wielu sędziom, którzy – póki co – w trosce o zachowanie bezstronności i niezawisłości odcinają się od politycznej burzy”.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej