O sytuacji w Polsce o. Ludwik Wiśniewski bardzo mocno mówił podczas pogrzebu Pawła Adamowicza. - Nie będziemy dłużej obojętni na panoszącą się truciznę nienawiści na ulicach, w mediach, w internecie, w szkołach, w parlamencie, a także w Kościele - przemawiał. Jak dodał, „człowiek posługujący się językiem nienawiści, człowiek budujący swoją karierę na kłamstwie nie może pełnić wysokich funkcji w naszym kraju”.

Zapytany w środę w TVN 24, do kogo kierował te słowa, duchowny odparł: - Do wszystkich. Do wszystkich aktualnie zajmujących różne stanowiska. Ale ja przede wszystkim myślałem o przyszłości. Całe to moje przemówienie dotyczyło przyszłości. Jestem, jak wielu ludzi, przerażony. Zbudowaliśmy w Polsce piekiełko. To jest piekiełko. Myślę, że po trosze wszyscy za to odpowiadamy. Nie widzę ludzi zupełnie niewinnych.

O. Wiśniewski: Udomowiliśmy nienawiść

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej