Kamera TVP w dniach żałoby po tragicznie zmarłym prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu musiała mieć alergię na Donalda Tuska, byłego premiera, szefa Rady Europejskiej. Zupełnie tak jak prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Piątek, w Gdańsku w bazylice Mariackiej trwa pożegnanie zamordowanego prezydenta. Stacje telewizyjne relacjonują te chwile. Dokładnie w momencie, gdy w kadrze TVP Info pojawia się Tusk, telewizja publiczna zaczyna pokazywać gdańskie ulice.

To nie przypadek, to sytuacja nie do obrony.

W sobotę, w dniu pogrzebu prezydenta Gdańska, „Wiadomości” TVP, odwrotnie, przedłużyły ujęcie z Tuskiem akurat, gdy pokazywały, jak o. Ludwik Wiśniewski mówił o „człowieku posługującym się językiem nienawiści”. Tak o Tusku od lat mówi Kaczyński, nie o. Wiśniewski.

To nie przypadek, to sytuacja nie do obrony.

Trzy dni wcześniej, w środę, Sejm minutą ciszy uczcił pamięć Adamowicza. Kaczyński oraz wicemarszałkowie Sejmu Beata Mazurek i Ryszard Terlecki nie. Weszli na salę punktualnie – czyli tuż po zakończeniu minuty ciszy, więc nie wyglądało to na przypadkowe spóźnienie. Zresztą są świadkowie, według których cała ta trójka czekała pod drzwiami z wejściem na salę, aż minuta dla Adamowicza wybrzmi (to każe przypomnieć, że gdy Sejm w 2016 r. czcił minutą ciszy śmierć Andrzeja Wajdy, prezes PiS ostentacyjnie wyszedł z sali plenarnej).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej