46-letni Jarosław Hołda to jeden z zaufanych ludzi prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego. Ostatnio jako prokurator był szefem ważnej komórki w Prokuraturze Krajowej – biura kadr. Niespodziewanie – na początku września – zrezygnował z pracy i przeszedł w stan spoczynku, czyli na prokuratorską emeryturę. Według źródeł „Wyborczej” na odchodne dostał od prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry prezent – w trybie nagrodowym, czyli bez wymaganego stażu, przyznano mu wyższe wynagrodzenie. Zamiast stawki podstawowej dostał awansową, należną prokuratorom po przepracowaniu siedmiu lat. Dzięki temu będzie dostawał miesięcznie – jak szacujemy – więcej o 2-2,5 tys. zł. W sumie będzie otrzymywał 23-25 tys. zł prokuratorskiej emerytury.

Awans i pierwsza emerytura

Jak to się stało, że prokurator w sile wieku pobiera uposażenie emeryta? Hołda ze Święczkowskim zna się jeszcze z pracy w prokuraturach na Śląsku. Za pierwszego PiS awansował w rekordowym tempie: w ciągu dwóch lat z rejonu do szczebla krajowego. Po raz pierwszy na emeryturę poszedł w 2010 r. Miał wtedy 38 lat i był wówczas najmłodszym śledczym, który przeszedł w stan spoczynku. Wraz z nim emeryturę wybrało wówczas 26 prokuratorów, w tym śledczy związani z Ziobrą, m.in. Święczkowski, Dariusz Barski (obecnie doradca Ziobry), Przemysław Funiok i Krzysztof Sierak (dziś zastępcy prokuratora generalnego) oraz Grzegorz Ocieczek (obecnie wiceszef CBA).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej