Informację o tym, że MON w tym roku wypożyczy dwa embraery ERJ-175, a w przyszłym jeden, podała „Polska Zbrojna”. Wedle miesięcznika cena za wypożyczenie i obsługę samolotów ma wynieść 160 mln zł.

Tymczasem w listopadzie 2017 r. na Okęciu wylądował pierwszy z zakupionych trzech samolotów Boeing 737, który został przyjęty do służby i ochrzczony imieniem Józefa Piłsudskiego. Gdy samolot w kurtynie wodnej podjeżdżał pod hangar, z okienka machał ówczesny minister obrony Antoni Macierewicz, który stwierdził, że dzięki zakupowi tych samolotów „niemożliwość ostatnich lat została pokonana”.

Samolot przyprowadziła załoga amerykańska, o czym informowali sami wojskowi. Szef MON pytany, kiedy boeing będzie latał z polskimi VIP-ami, stwierdził: „Niebawem”.

Szkolenie wciąż trwa

Pierwsze loty będą możliwe najprawdopodobniej dopiero w 2020 r. Powód? Wedle MON wciąż trwa szkolenie pilotów boeinga. W Polsce przeszkolenie na różnych typach samolotów Boeing przeszli piloci pracujący w LOT, ale ministerstwu zależało, aby rządowymi samolotami latali piloci wojskowi. Muszą oni nie tylko przejść szkolenie na tego typu samolotach, ale dodatkowo wylatać niezbędne godziny, aby być upoważnionym do latania zgodnie z procedurą HEAD (najważniejszych osób w państwie). Docelowo na każdy samolot mają przypadać dwie pełne załogi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej